Użytkownicy przeglądający ten wpis: 1 gości
Ocena wpisu:
  • 4 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Milva / hu kers...
Wiedziałam. 
To uczucie, które wznosi Cię ponad szczyt czasem faktycznie jest tylko po to, aby bardziej bolało
gdy spadniesz w dół.

Jest tyle rzeczy, które chciałabym napisać, powiedzieć...
ale nie mam komu, a nawet jeśli będę miała, to i tak pewnie tego nie zrobię.
mam problem z zaufaniem.
od jesieni sięgnął już takiej skali, że w kącie głowy mam spakowane walizki, jakbym miała usłyszeć lada chwila, 
że mam wy#ierdalać.

Ale nie robię nic. Póki co siedzę zatopiona po uszy w muzyce. Wiem, nikogo to nie obchodzi jakiej, bo każdy patrzy na muzykę przez pryzmat własnych odczuć, a nie ma przy tym lepszych i gorszych.
Ręka dochodzi do siebie, i choć nie działa to tak szybko jak bym chciała, staram się nie prosić nikogo o pomoc, w zasadzie radzę sobie 
i za kilka dni będzie po wszystkim.
Wiem. To nie moja wina.
Ale nie mogę znieść tego, jak patrzy na mnie wzrokiem zarezerwowanym normalnie dla leżącego na dywanie kociego g#wna,
gdy dłużej niż zwykle męczę się z zapinaniem guzików.

Prawko w toku, w zasadzie zaraz będę obmawiać dalszy plan działania z instruktorem.
Mam bajecznie piękne zdjęcie, magiczny numer PKK i badania od lekarza, w których stwierdzono, że coś tam widzę i raczej mieszczę się w normie.
No spoko. Dziś może pałam nieco mniejszym entuzjazmem do tematu, no ale mniejsza. Dostanę książkę z zadaniami i na pewno poprawi mi się humor.
Czasem czarna kawa lepiej ogrzewa serce niż czyjakolwiek obecność.

W dni takie jak ten myślę o powrocie na Wschód, gdzie nie ma nic poza zapomnianymi przyjaciółmi, moją małą dziwną rodziną i szybko zapadającymi nocami.
Nie jest to oczywiście możliwe, a tym bardziej racjonalne.
Ale przynajmniej daje cień uczucia, że gdzieś na tym pieprzonym świecie jest miejsce, do którego pasuję...

Who cares...


[Obrazek: giphy.gif]




 no siema. Dodgy

jest cieniem, który podąża za mną na czterech łapach...




Odpowiedz
Komentarze (łącznie 8)
  • Milva
    Dodał(a):
    Milva  
    Ranga:
    Stara Gwardia ***..  
    Data:
    (21.02.2017, 22:25)Chance_ napisał(a): Bo nie lubię, kiedy czujesz się tak, jak się czujesz.

    Cieszę się, że chociaż sprawa z prawkiem idzie do przodu i jestem z Ciebie BARDZO dumna! Serduszko

    A kto to lubi, kochanie... cóż, może faktycznie powinnam pomyśleć o psychologu. Coś mam w sobie ewidentnie, że gdy dotknę tej części w środku to jest w stanie zwalić mnie z nóg. Myślę, że odezwę się niebawem, choć dziś i tak jest już lepiej. Zabawne i żałosne zarazem, jak nastrój drugiej osoby jest w stanie przyćmić mój własny, no ale mniejsza. co do prawka - tez jestem dumna z siebie - póki co Uśmiech mam nadzieję,że gdy przyjdzie czas wsiąść do auta po tej drugiej stronie nie spierdzielę z niego z krzykiem że "o matko, przejechałam koooogoś, wóz skasowany, zgniję w więzieniu!!!" zanim w ogóle ruszę xD
    Odpowiedz

  • Chance_
    Dodał(a):
    Chance_  
    Ranga:
    Adept **...  
    Data:
    Ech... Kochana, ten wpis jest tak przepełniony smutkiem i bólem, że aż mi się lekko udziela. Bo nie lubię, kiedy czujesz się tak, jak się czujesz. I wiesz przecież, że kiedykolwiek poczujesz potrzebę wygadać się coś więcej, to wiesz, gdzie i do kogo możesz pisać (tak, do takiej jednej Chance na niebieskiej książce), bez względu czy będzie to 7 rano, 15 po południu, czy 2 w nocy. Kiss

    Cieszę się, że chociaż sprawa z prawkiem idzie do przodu i jestem z Ciebie BARDZO dumna! Serduszko
    Odpowiedz

  • Milva
    Dodał(a):
    Milva  
    Ranga:
    Stara Gwardia ***..  
    Data:
    W sumie miałam na myśli czy można - na swój sposób - polubić psychologa, który tę terapię prowadzi, ale w sumie nieświadomie powiedziałaś mi coś bardziej ciekawego. Uśmiech
    Odpowiedz

  • undoubtedly
    Dodał(a):
    undoubtedly  
    Ranga:
    Doświadczony ***..  
    Data:
    (21.02.2017, 16:41)Milva napisał(a):
    Myślisz, że można ją polubić?

    Terapii nie można polubić, przynajmniej w moim przypadku. Jest jednak wpisana w moje życie, jak jedzenie i picie. Wydaje mi się, że "przyzwyczajenie" to dobre słowo, jakie obrazuje mój stosunek do niej. Jeśli natomiast chodziło ci o schizofrenię, to tym bardziej nie, tej też polubić nie można. Można co najwyżej nauczyć się jakoś z nią żyć.
    Odpowiedz

  • Milva
    Dodał(a):
    Milva  
    Ranga:
    Stara Gwardia ***..  
    Data:
    Nie brzmi źle. Myślisz, że można ją polubić? W sumie nie wiem, czemu o to zapytałam  - napisałam to i wydało mi się to zaraz jakimś absurdem. Tak czy siak - trzymam kciuki za Twoją i tak dzielną walkę.
    Odpowiedz

  • undoubtedly
    Dodał(a):
    undoubtedly  
    Ranga:
    Doświadczony ***..  
    Data:
    (21.02.2017, 15:29)Milva napisał(a): Nad czym z nią pracujesz?

    Przede wszystkim nad emocjami i urojeniami. Często pojawia się też temat szkoły, która sprawia u mnie niemały problem. Choruję na schizofrenię paranoidalną, więc rozmowy w dużej mierze są "o wszystkim", bo nie umiem trzymać się jednego tematu. Czasem rozmawiamy o emocjach, czasem o życiu, a czasem po prostu o jakimś singlu wymienionego tu już pana.
    Odpowiedz

  • Milva
    Dodał(a):
    Milva  
    Ranga:
    Stara Gwardia ***..  
    Data:
    (21.02.2017, 12:17)undoubtedly napisał(a):
    I care!
     Jutro mam też wizytę u psychologa. Chyba się załamię. Nie mam ochoty z nią rozmawiać. Też chodzisz do psychologa? To pomaga, ale w małym stopniu - bardziej dobija.  Uśmiech

    Heh, no to w sumie dziękuję. Nie - nie chodzę, ale czasem zastanawiam się nad tym. Nad czym z nią pracujesz? Zastanawiam się, co mogłaby o mnie powiedzieć taka osoba. Choć w sumie po tym co mówisz, utwierdzasz mnie w przekonaniu, że dobrze zrobiłam rzucając psychologię na studiach  Uśmiech O Eminemie już Ci pisałam, chyba wiele z nas przeżywało fascynację tym bad boyem ;Wink mnie od kilku lat za to (poza wspomnianym Alt-J)  trzyma się też spory respekt do Freda Durst'a z Limp Bizkit.
    Odpowiedz

  • undoubtedly
    Dodał(a):
    undoubtedly  
    Ranga:
    Doświadczony ***..  
    Data:
    I care!

    Mam podobnie z tym, że nie ufam ludziom. Ostatnio podałam adres bloga bibliotekarce, a ona przekazała dalej. Odrzuciło mnie od pisania na najbliższe...ee, do końca świata. A realnie to już w ogóle porażka, prawie z nikim nie rozmawiam. Został mi już tylko D., z którym ostatnio spotykamy się tyle, co kot napłakał, bo tylko raz, może dwa na tydzień. Kawa jest moją wierną przyjaciółką - nawet teraz, pisząc te słowa, sączę pyszną, karmelową kawusię z kubka z logiem Eminema, na punkcie którego po raz enty nabawiłam się przeogromnej obsesji. "Keep calm, cuz I am the real Slim Shady", śmieje się do mnie napis z kubka zakupionego jakieś dwa lata temu. I rzeczywiście, po tym czasie nadal gnieżdżą się we mnie resztki Shadiego, biegam po domu w nieco przydużej bluzie, pomagając przy sprzątaniu i nucąc sampel z kawałka Stan. Żyć nie umierać. A jutro znowu zajęcia. Nie wiem jak to przeżyję. Jutro mam też wizytę u psychologa. Chyba się załamię. Nie mam ochoty z nią rozmawiać. Też chodzisz do psychologa? To pomaga, ale w małym stopniu - bardziej dobija.  Uśmiech
    Odpowiedz


Skocz do: