Użytkownicy przeglądający ten wpis: 1 gości
Ocena wpisu:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
wróciłam! /undou
Wink 
Hejooo! x3

Niedawno wróciłam z Krakowa. I muszę wam powiedzieć, że bardzo mi się tam podobało. Widziałam Sukiennice, planty, rynek, Smoka Wawelskiego i wiele innych mniej lub bardziej interesujących rzeczy. I jak na prawdziwego hipstera przystało, udałam się wraz z D. na (chyba) najdroższą na świecie mrożoną kawę i zrobiliśmy sobie zdjęcie z tymi ich śmiesznymi kubkami z logo Starbucksa. Poza tym siedzieliśmy kupę czasu w hotelu i słuchaliśmy Despacito, bo w jedynym kanale muzycznym na tamtejszym telewizorze w kółko leciał ten właśnie utwór. Teraz już zawsze będzie kojarzył mi się z Krakowem. Dodatkowo z Krakowem aktualnie mocno kojarzy mi się język angielski. W niektórych sklepach nawet do Polaków odruchowo zwracają się po angielsku. Na jednej ulicy mijałam samych Hiszpanów i Francuzów, a sporadycznie Niemców, nikt tam nie mówił po polsku. Czułam się momentami jakbym była w jakimś innym państwie. I to właśnie było fajne! Fajne było posłuchać innych języków z drugiej części świata. Najbardziej bawił mnie chiński. Jakie minusy? Chyba tylko dwa. Pierwszy to pogoda, która sprawiła, że zwiedzanie nie było łatwe - gorąco jak w tropikach. Drugi to fakt, że przemieszczało się tam bardzo dużo ludzi, a ja musiałam wziąć leki na schizę i schowałam się za krzakiem i tam je brałam (jak jakiś ćpun, co nie?), bo wstydziłam się robić to przy ludziach. A ten głuptas  D. jeszcze krzyczał na całą ulicę "sie hat eine Schizophrenie" do przechodzących obok Niemców. XDDD Ogólnie się wydurnialiśmy i pytaliśmy tych zagranicznych ludzi o różne dziwne rzeczy. Chciałam powiedzieć Brytyjczykom, że jestem Napoleonem, ale lęk przed ludźmi niestety ze mną wygrał. Niezdecydowanie Tak czy inaczej było super i nie żałuję zupełnie wyjechania tam. Najlepsza wycieczka życia ever.



Sukiennice Serduszko

   
They think that we're no one - we're nothing, not sorry.
Odpowiedz
Komentarze (łącznie 2)

Skocz do: