Użytkownicy przeglądający ten wpis: 1 gości
Ocena wpisu:
  • 3 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
undoubtedly. #3
Heart 
„In 7 days my schizophrenia breaks my brain cavity waves, distorted, decayed!
These faces of insane originated this pain, and invented these demented ways to break me!” Angry

D. prawie wcale się nie odzywa. Ewentualnie po to by mi posmęcić i ponarzekać. Ogółem jest mi smutno i nie mam na nic ochoty. P. zrobił się znowu jakiś dziwny. Zajadam smutki cukierkami czekoladowymi. Nie chce się pisać, więc nie piszę długo. Myślałam, że mam wenę, a tu guzik. P. wkurza, D. załapał deprechę i podejrzewają u niego zespół paranoidalny (taa, przy tej częstotliwości tych pseudoepizodów już dawno stwierdziłam, że ma schizę), a inni ludzie jakoś mnie nie obchodzą. Poza J., z którą się wczoraj zobaczyłam. Dzisiaj wciąż uparcie stoję przed lustrem i przyglądam się swojemu odbiciu. Mimika typowego schizofrenika. Moja własna twarz tak mnie irytuje, że najchętniej przyłożyłabym sobie wielkiego plaskacza. Jestem przegrywem życiowym i niczego na to nie poradzę. Od dzisiaj przechodzę na dietę. Nie mogę tak zajadać problemów, bo po tej całej olanzapinie chce mi się jeść za dziesięciu. Słabo.
'When I am king, you will be first against the wall
With your opinion which is of no consequence at all.'
Odpowiedz
Komentarze (łącznie 3)
#3
Zajadanie problemów... Skąd ja to znam. Najgorsze jest potem jeszcze to przyzwyczajenie do jedzenia. Niełatwo to powstrzymać. Ja już nawet nie myślę, że coś pochłaniam. Po prostu mi to znika w żołądku i pozostaje tylko wspomnienie. xD
Odpowiedz
#2
Heart 
Możesz sobie wyobrazić mój lęk przed lekami, które mają silniejsze uboki, bo to leki przeciwpsychotyczne, a biorę już od miesiąca i już objawów schizo nie mam, nie słyszę żadnych szeptuchów w głowie i jestem ogólnie spokojniejsza. Też miałam wrócić do antydepresantów, ale stwierdziłam, że dam sobie bez nich radę, chociaż jest...no słabo, po prostu słabo. Najchętniej przespałabym całe życie, bo na nic innego nie mam ochoty. Poza spaniem prowadzę jeszcze dzienniki, ale to takie zajęcie jak żadne. Pisałam na starym Bravo, że planuję powrót do szpitala, ale zonk trochę, bo oddział w remoncie. Siedzę sobie z kawką przed ekranem jak za starych dobrych czasów i słucham Happysadu czekając na święta, bo kto mi zabroni. Wink Mam nadzieję, że deprecha tym razem mnie nie rozwali, bo to chyba jakaś klątwa, zawsze w grudniu przytłacza mnie senność w połączeniu z niepokojem, a w marcu mam apogeum i trafiam do szpitala, już nawet chciałam wcześniej zanim mnie znowu to dopadnie, ale, kurczę, nie wyszło. Tongue
Dobra, ja wracam do zawodzenia, ludzi i zawodzenia w sensie wycia, czego już sąsiedzi mają dosyć.

„Hej, ja przed tobą się rozbieram, zrzucam zmięte brudne myśli
I przed tobą umieram, chore serce otwieram bez znieczulenia.”


 


'When I am king, you will be first against the wall
With your opinion which is of no consequence at all.'
Odpowiedz
#1
Ja od środy mam zażywać podwójną dawkę rano wenlafaksyny. Boję się skutków ubocznych i zwlekam prawie tydzień.
Odpowiedz

Skocz do: