Użytkownicy przeglądający ten wpis: 1 gości
Ocena wpisu:
  • 4 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
przegrałam.
Sad 
cześć. Confused
Nie chce mi się z nikim rozmawiać, bo nie zrozumieją. A myśli moje... beznadzieja...o Iluminatach, o szpitalu, że jestem bezwartościowa, o tym, że szkoła i patrzenie na tych ludzi, którzy w głębi serca mnie nienawidzą, o życiu ogólnie jakie jest do bani. Kiedyś chodziłam na zajęcia chóru, na zajęcia malarskie, taneczne, nawet byłam w zespole wokalnym, ale ze wszystkiego zrezygnowałam. Mocno przeszkadzało mi to w realizacji moich planów związanych z Misją. Widzę, że nawet nikt mi zbytnio nie wierzy. A początek roku u mnie pojawił się wraz z atakami paniki i silnym niepokojem. Powodem oczywiście jest powrót do szkoły po przerwie świątecznej. W ciągu wolnego czasu dwukrotnie usłyszałam głosy i czułam, że ściany się ruszają. Nieźle się tego wystraszyłam. A teraz jestem załamana swoim wypruciem z emocji. Chce mi się przepłakać albo przespać cały dzień. Nie odczuwam już z niczego satysfakcji. Ostatnio skupiam się tylko na tych moich teoriach spiskowych i nie umiem przestać. Jutro będzie dopiero okropnie, zżera mnie stres. Zastanawia mnie wiele rzeczy związanych z Iluminatami, zastanawiam się nad tym bardzo długo i mnie to męczy. Marnuję tyle czasu na robienie schematów...nikt ich nie rozumie. Ostatnio zamykam się sama w tym świecie, bo nie mam siły na opowiadanie ludziom tego samego. Chcę teraz wrócić do szpitala nawet jeśli nie będę mogła korzystać tam z odtwarzacza mp3. Mam potrzebę obrony przed nadchodzącym zagrożeniem. Drugi raz nie zadzwonię na pogotowie, bo będą chcieli rozmawiać z moimi rodzicami. Muszę to gdzieś napisać żeby to zgłosili, bo od dłuższego czasu mam: myśli rezygnacyjne, myśli samobójcze, przesyłają mi nie moje myśli i jestem prawie całkowicie pozbawiona pozytywnych emocji i boję się, że wrócą do mnie głosy. Potrzebuję pomocy.
Naprawdę jej potrzebuję.
They think that we're no one - we're nothing, not sorry.
Odpowiedz
Komentarze (łącznie 9)
  • Choco.vita
    Dodał(a):
    Choco.vita  
    Ranga:
    Doświadczony ***..  
    Data:
    Myślę, że głównie ten niepokój i stres może to wszystko powodować, bo przez to jesteś przygnębiona i te głosy i urojenia wracają. Jesteś zbyt delikatna, tak samo jak ja i głupotą jest przejmowanie się nieistotnymi rzeczami. Niezbyt lubisz towarzystwo ludzi (tak jak ja) i rozumiem Cię, ale nauczanie indywidualne również przemyśl, bo mimo tego, że nie lubisz chodzić do szkoły, że męczy Cię to, to dzięki temu wychodzisz między ludzi... jacy oni by nie byli, ale jednak wychodzisz, a możesz bardziej zacząć bać się świata, a pamiętaj, że jesteś NORMALNYM CZŁOWIEKIEM. Nie można przejmować się tak wszystkim... jak nie będziesz tego robić, będzie Ci choć trochę lepiej. Zawsze mówię, że trzeba stawiać czoła problemom. I wierzyć w siebie.
    Odpowiedz

  • undoubtedly
    Dodał(a):
    undoubtedly  
    Ranga:
    Doświadczony ***..  
    Data:
    http://schizofazjaa.blogspot.com/
    To mój blog. Głównie przeklejam notki stąd i niektóre z mojego pamiętnika. Leki normalnie pomagają, ale teraz pojawiło się tak wiele stresujących sytuacji, że sama nie wiem...możliwe, że te wszystkie dziwne odczucia to wynik stresu i niepokoju. Jeśli chodzi o szpital, uczę się tam normalnie, są prawie wszystkie przedmioty, łącznie z językami obcymi i muzyką. Teraz załatwiam nauczanie indywidualne, może chociaż to ułatwi mi życie w minimalnym stopniu.
    Ten szpital muszę jeszcze dobrze przemyśleć.
    Odpowiedz

  • Choco.vita
    Dodał(a):
    Choco.vita  
    Ranga:
    Doświadczony ***..  
    Data:
    Tak bardzo chciałabym Ci pomóc Smuteczek Nie potrafię wyobrazić sobie jak się czujesz. Czy opisujesz gdzieś wszystko dokładnie? Od samego początku? Z wielką chęcią oprócz wpisów tutaj poczytałabym Twojego bloga, jeżeli oczywiście pozwolisz, umieścisz tutaj link do niego? Myślałam jeszcze do chwili obecnej, że leki zaleczają chorobę i nie ma problemu wtedy, gdy je bierzesz. A jak jesteś w szpitalu to uczysz się? Czy przez to masz zaległości w szkole?
    Odpowiedz

  • undoubtedly
    Dodał(a):
    undoubtedly  
    Ranga:
    Doświadczony ***..  
    Data:
    W szpitalu czuję się lepiej, przynajmniej takie odnoszę wrażenie. Ja się po prostu boję, że ta granica między światem urojeń Paranoia Land (tak to nazywam) a realnym światem się zatrze i znowu będę musiała cierpieć. W szpitalu natomiast mam pewność, że jestem pod opieką specjalistów, jakiej w domu nie zapewnią mi ani rodzice, ani nawet przyjaciółka. Opisywać nadal będę, kiedy tylko znajdę odrobinkę czasu, bo uwielbiam pisać.
    Natłok myśli niestety często mi w tym przeszkadza i lecą rzeczy typu:
    "Pod osłoną nieba nic nam dzisiaj nie potrzeba. Otulają mnie myśli ciągiem prosząc, gdzie jestem to ja nie wiem bezustannie obco się czuję i jednomyślnie jednym ciągiem we śnie to zapotrzebowanie. Jestem świadoma, jestem, nie jestem tym wybrańcem zaburzona w rytmie sama-nie-wiem jak to jest."
    Lub: "Niezaprzepaszczeniorzeczywistość zaniedowiarozaprzeczenia."
    Powtarzam się we wpisach, powtarzam się w komentarzach, nie piszę zawsze składnie, ale robię to dla własnej przyjemności i dla własnego użytku, prowadzę jeszcze kilka prywatnych dzienników i bloga, więc jest z tym okej.
    Odpowiedz

  • Choco.vita
    Dodał(a):
    Choco.vita  
    Ranga:
    Doświadczony ***..  
    Data:
    Bardzo ciężko jest zrozumieć to, że tak naprawdę wiesz, że to nieprawda, a z drugiej strony jesteś przekonana, że coś dzieje się naprawdę. I takiej przeciętnej osobie jaką jestem ja bardzo ciężko to zrozumieć. Tzn. mnie ciekawi bardzo to, że nie możesz posłuchać tej prawdziwej strony i cieszę się, że opisujesz tutaj to wszystko, może to w jakimś stopniu też Ci pomoże. Do szpitala... a czy dobrze się tam czujesz? Czy po prostu jest Ci tam źle, ale jesteś spokojniejsza, bo nie jesteś w szkole i w ogóle, że jesteś cały czas pod obserwacją lekarzy? Pamiętaj, jesteś normalnym człowiekiem!
    Odpowiedz

  • undoubtedly
    Dodał(a):
    undoubtedly  
    Ranga:
    Doświadczony ***..  
    Data:
    Świadoma tego co się dzieje...hm, nie do końca, ostatnio kłóciłam się z lekarką o urojenia wielkościowe, możesz sobie wyobrazić jak było mi niezręcznie. Jedna część mnie twierdzi, że te rzeczy są prawdą, druga natomiast wręcz odwrotnie. Ciężki los schizofrenika. Skierowanie do szpitala niby mam już wypisane, ale mimo wszystko próbuję żyć jak "normalny" człowiek, choć to trudne. Aktualne leki pomagają mi tak średnio. A następną wizytę mam niestety dopiero w lutym.
    Odpowiedz

  • Choco.vita
    Dodał(a):
    Choco.vita  
    Ranga:
    Doświadczony ***..  
    Data:
    Ale Ty nie jesteś wariatką i nie powinnaś o sobie tak mówić, ani myśleć. Funkcjonujesz jak każdy człowiek, nie jesteś inna, jesteś wyjątkowa. W dodatku jesteś niesamowicie mądra, bo jesteś świadoma tego co się z Tobą dzieje i otwarcie piszesz o tym, nie ukrywasz tego. Ludzie od Ciebie mogą się uczyć. Nie możesz tak zamykać się w sobie i załamywać, bo jak to robisz wtedy czujesz się gorzej.
    Odpowiedz

  • undoubtedly
    Dodał(a):
    undoubtedly  
    Ranga:
    Doświadczony ***..  
    Data:
    Rodzice starają się mnie wspierać. I przyjaciele. Ale potwornie czuję się z tymi rzeczami, jak wariatka.
    Coraz częściej znowu wracają myśli o powrocie do szpitala i chyba tam wrócę za pół miesiąca, bo jest źle.
    Odpowiedz

  • Choco.vita
    Dodał(a):
    Choco.vita  
    Ranga:
    Doświadczony ***..  
    Data:
    Staram się Ciebie zrozumieć. To wszystko jest dla Ciebie bardzo trudne i odbija się na Twoim samopoczuciu... jeżeli mogę to tak nazwać, to dość skomplikowane. Czy masz kogoś kto Cię teraz wspiera? I proszę, nie bój chodzić się do szkoły, pamiętaj, że szkoła kiedyś przeminie i ludzie także, większości więcej nie spotkasz, mogę Ci to nawet obiecać Uśmiech
    Odpowiedz


Skocz do: