Użytkownicy przeglądający ten wpis: 1 gości
Ocena wpisu:
  • 2 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
pixy i wixy
29.07.2018
21:51
niedziela


Cześć! 
Uhh... jestem zmęczona, wykończona! Jak sobie pomyślę o ostatnich czterech dniach to mogę śmiało stwierdzić, że byłam najszczęśliwsza od kilku lat. Naprawdę. Aż chce mi się kurde płakać, tak okropnie się cieszę. Byłam w czwartek w tej pracy, było troszkę stresująco, ale podoba mi się i mogę chyba stwierdzić, że chcę tam pracować. Potem spotkałam się z R i od tamtej pory do dziś wieczór byliśmy z sobą non stop. I teraz muszę napisać coś bardzo ważnego i istotnego. Kocham go. Utwierdziłam się w przekonaniu że dosłownie spadł mi z nieba. Nie jestem zakochana, jestem pewna. Kocham go, jest cudownym człowiekiem i spotkanie go zmieniło moje życie. 
Było tak fajnie.... ehh.. pojechaliśmy do mnie po rzeczy, wróciliśmy do niego spać, rano sobie wstaliśmy, zjedliśmy na spokojnie śniadanko i pojechaliśmy sami do Płocka. Podróż nam mijała idealnie, słuchaliśmy po drodze jakiegoś fajnego radia, jakichś audycji. Dojechaliśmy bez problemu, w ogóle sie nie stresowałam jadąc z tym człowiekiem. Festiwal... Ohh.. nie mam słów żeby to opisać. Jestem zmęczona, a chciałabym wylać tu potok zdań. To był mój pierwszy w sumie taki festiwal ze spaniem w namiocie, jakis tam opener może sie schować. Tylko techno. Wszyscy okropnie zchillowani, wszyscy w nastroju do szaleństwa. Po prostu trans, dzikość, po prostu taniec. Możecie sobie zobaczyć aftermovie z tamtego roku. Ohhh. Znajomi Łukasza bardzo spoko, chociaż ogólnie kontakt był ograniczony przez te dragi. W każdym razie była miłość do wszystkich i było to piękne. Jedna z dziewczyn była mega, była drugą osobą oprócz mnie z towarzystwa która studiuje coś innego niż tamci. Powiedziała mi, że mam urodę jak nie z tego wieku i jakbym była namalowana na obrazie. hah. 
Wytańczyłam, wyżyłam się za wszystkie czasy.. nie piłam za dużo bo nie potrzebowałam tego kompletnie wcale. Za to pobudzenie było maksymalne, w ogóle nie byłam zmęczona. W ogóle. O szaleństwach na spontanie w namiocie nie będe nawet mówić, bo to pobiło wszystko Serduszko 
Jejjj... mam tyle dobrych emocji w sobie.. 
A już po 22. Zaraz idę spać, jutro rano jade na dziarkę i kompletnie to do mnie nie dociera. Nie mam z tym żadnego problemu, albo raczej... tak jakby to nie było nic wielkiego. Może przez to że na festiwalu zdziarana była większość? I ja do nich dołączam. 
Ostatnie 3 miesiące to zmiana z nerwicy, z depresji i tego całego gówna w najpiękniejszy scenariusz jaki mogłam wymarzyć. Boże.. jak się wypłacę? Ponoć zawsze najciemniej jest tuż przed wybuchem. Tak. 


Serduszko3333333333333333333333333333
kocham cię, żyćko i zrobie wszystko, żeby było tylko piękniej

I just want to be perfect   .
Odpowiedz
Komentarze (łącznie 1)

Skocz do: