Użytkownicy przeglądający ten wpis: 1 gości
Ocena wpisu:
  • 3 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
no. /patafian
22.04.2017
20:20

sobota

HEJ. Napisał. Dzisiaj. W końcu. Zabawne bo akurat słuchałam piosenki i robiłam snapa i napisał XD i uwieczniłam to. Niechcący. Piękne to było. Wiecie co. Sobota wieczór, kurna, a ja znowu siedzę w domu. Czwarta z rzędu sobota bez M. Czuję się z tym okej, ale zaczynam czuć że potrzebuję gdzieś wyjść. Z kimś, z ludźmi, potańczyć, napić się, pośmiać. ACH. Ciężko. To znaczy w sumie nie... patrzę na kalendarze.. mam dwa, właściwie to takie przeze mnie narysowane na najbliższe tygodnie, na jednym mam cały kwiecień, na drugim odliczam te #22dni. I... i kurde za dwa tygodnie impreze mam, za 3 tygodnie SPOTKANIE z Nim. Za tydzień w sumie brak planów. No ale okej.... 
Piszę, bo zaczęłam tak myśleć o tym.. jeszcze 19 dni do spotkania. Właśnie.. boję się strasznie, wyobrażam sobie to spotkanie cały czas. Dzisiaj gadaliśmy, on poszedł z kolegami na impreze, mówił coś o tym, że po ostatniej już miał dość, bo nie pił dużo i musiał patrzeć na tych narąbanych facetów którzy kleili się do nawalonych lasek, albo jak się pierwszy raz ktoś z kimś spotkał i potem gdzieś widział jak się lizali. I że on tego nie popiera. UFFF!!!!! Jeśli chciał mnie tym uspokoić to mu się udało. 
However i tak się boję, stresuje, nie będę wiedziała jak zacząć, o czym gadać.. ale właśnie! Stwierdziłam, że muszę chyba zacząć mieć wyrąbane na to. Po prostu. Nie odliczać, nie myśleć, olać. I wiecie co ja, głupia zrobiłam? Z powrotem zainstalowałam tindera i w sumie jakiś chłoptaś do mnie napisał. No i w sumie tak na tinderze coś pisze. Okej, nawet jeszcze go nie poznałam, ale robię to żeby zdystansować. Żeby zająć się kimś innym, żeby nie wpaść w obsesje na jego punkcie! Bo oszaleję, zwariuję i jak już dojdzie do spotkania (o ile dojdzie) to to spale. Spieprze coś i będzie koniec. A ja nie chcę, bo serio, fajnym chłopakiem jest. 

Najlepsze bo moja taka kumpela chyba jest zazdrosna, czy coś. Ja nie wiem w sumie o co chodzi, ale jak pyta o niego to z takim... jak to ująć. Przedrzeźnia.. wiecie o co mi chodzi, nie? Chciała zobaczyć jakieś jego zdjęcia np i jak jej pokazałam jego insta to powiedziała, że wygląda jak jakiś kierowca tira, z taką pogardą. A jak zaczęłam jej opowiadać o jego zachowaniu to stwierdziła, że jest żałosny, że słaby, że beznadzieja. No ja pierdole. Więc przestałam. Nic jej nie mówię. I nie powiem. Zapytała wczoraj sama, powiedziałam, że jest okej, że mamy zamiar sie spotkać, to aż ją zamurowalo xDDD haha... piękne. 
Ja się z tego tylko śmieję, jak chce być żałosna, sama się prosi. 
W ogóle śmiesznie, bo ostatnio bardziej się skumplowałam z tą drugą kumpelą. byłam u niej na noc, pogadałyśmy, wypiłyśmy winko.. i złapałyśmy zarąbisty kontakt. Zaczęła mi się zwierzać, ja jej. No i fajnie. Mogę być z siebie dumna.. i tak właśnie się czuję, czuję się dobrze. 


Także ten. Nie wiem jak spędzę wieczór, powinnam coś na zajęcia robić, ale mi się nie chce bardzo. Może coś obejrzę... w sumie. 

No.

I just want to be perfect   .
Odpowiedz
Komentarze (łącznie 2)
#2
doookładnie !!!

I just want to be perfect   .
Odpowiedz
#1
ugh... ta dociekliwość niektórych, o ile jeszcze ktoś mnie może oceniać to ludzi ze mną związanych i mi bliskich już zdecydowanie nie -,- Najtrudniej było powiedzieć "nie chce o tym rozmawiać, ani dziś , jutro ,za tydzień , nigdy i na tym koniec tematu" ,ale zadziałało. Chamskie bo chamskie ale nic bardziej nie wkurza niż to jak ktoś wpieprza się w nasze życie i jeszcze próbuje nas oceniać. Każdy robi jak chce i jest z kim chce i na jakich zasadach chce... ehh najlepiej nic, zupełnie nic nie mówić a przynajmniej się nie chwalić szczęściem
Odpowiedz

Skocz do: