Użytkownicy przeglądający ten wpis: 1 gości
Ocena wpisu:
  • 3 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Milva / No proszę
[Obrazek: giphy.gif]
No proszę - jestem.
Nie chciałam tu być, ale zawsze wracam.
Mam tak, co poradzę - Jak Gulo Gulo u Jana  Jakuba Kolskiego w Las. 4. rano. Jak Mały Książę do swojej Róży. Jak mój sąsiad z rodzinnych stron na grób swojej żony, mimo że ona nie żyje dajmy na to - już dobre 15 lat.

Chłopcy rozmawiali i pili whisky, jeśli zasługuje na to miano gorzkawy płyn w płaskiej butelce, który chyba trzeba jednak zwać raczej burbonem, ale nich im będzie.
Rozmowa o tym, że trzeba mieć w życiu coś, w czym trzeba być zajebistym. Ok, nie musisz ratować świata, ale bądź w czymś
specjalistą. 
Tylko w jednym. Tylko Ty.

Zamyśliła się więc Milva w swym rudym łepku bardzo głęboko.
Ot, zagadkę dali durnemu dziewczęciu programiści-specjaliści.
Fakt, zamyśliłam się i spojrzałam na swoje książki. Miałam wywieźć do domu.
Ale są tu dalej, bo wiecznie nie po drodze... tylko kilka tytułów.
Zakwitające..., Małe zbrodnie małżeńskie Schmitt'a, Saga o wiedźminie, komiks o Cobainie, Psychologia kliniczna dziecka w wieku przedszkolnym
i książka kucharska z przepisami jakiejś blogerki, którą dostałam na urodziny od dziewczyn z pracy.
Popatrzyłam na nie i pomyślałam - słowo. 
W tym jestem dobra. Jedyna w całym domu. Mistrzyni tekstów, najlepsza we wszechświecie.
Tylko - kurwa - co z tego?
Co z tego...

Jedziemy jutro na święto rodzinne, do Rokeza.
Facet to ma dobrze - zajebista marynarka, koszula git, we wszystkim wygląda spoko.
Ja żyłam bez zmartwień życiem majowego motyla, że przecież mam sukienkę, ani zbyt wulgarną, ani zbyt staromodną - idealną na takie okazje.
Głupia - szczęście w  nieszczęściu. Założyłam ją chwilę przed, aby sprawdzić, czy nowy żakiet będzie jako tako z nią się trzymał.
I okazało się, że nawet prasować jej nie trzeba, bo ledwo się opina na mojej grubej dupie.
Spojrzałam na siebie - no świetnie, w tej przyciasnej kiecce wyglądam bosko - do tego brzoskwiniowy żakiecik, pół retro-pół sezon do przodu.
No normalnie dziwka z naprzeciwka.
W 3/4 spotkanie na bezdechu, trzymajcie kciuki.
Zostało mi jedynie uśmiechnąć się do lustra, bo gdy nie wiadomo, czy śmiać się czy płakać, zawsze lepiej wybrać to pierwsze.
Jak tylko wciągnę brzuch, wyglądam zajebiście - serio. Wink

Sorry za wulgaryzmy - to pewnie dlatego, że więcej przeżywam i myślę, niż czytam ostatnio. 
Ale skoro jesteś  aż w tym punkcie, to chyba nie przeszkadza Ci to aż tak.
Przynajmniej przestałam szukać swojej siły w butelkach wina. God, dalej je uwielbiam, ale  - ciężko w to uwierzyć - chyba zmądrzałam.
Swoja droga dalej walczę z  prawem jazdy, wiem, że żadnego słowa skargi na zewnątrz w tym temacie być nie może, więc trzymam jęzor za zębami. No i dostałam awans w  robocie, pół-kiero można rzec jestem. Utwierdziło mnie to tylko w przekonaniu o tym, że kiedyś pierdolnę to wszystko i wyjadę w Bieszczady by zająć się wypasaniem owiec.
Brakuje mi czasu na... życie.
Nie czuję wiatru we włosach non stop.
Ale przynajmniej wiem, że zostawiłam otwarte okno.
 no siema. Dodgy

jest cieniem, który podąża za mną na czterech łapach...




Odpowiedz
Komentarze (łącznie 2)
#2
(03.05.2017, 13:09)undoubtedly napisał(a): Psychologia kliniczna dziecka w wieku przedszkolnym? Brzmi bardzo ciekawie. Studiujesz psychologię albo pedagogikę?

Wybacz, dopiero tu zajrzałam. Nie, nie studiuję już psychologii, ale studiowałam. Mam kilka takich książkowych pozostałości. Ta akurat jest troszkę reliktem z '91 roku, ale mimo to dumnie zalega  u mnie na  kominku razem z Psychologią rozwojową i wychowawczą wieku dziecięcego. Przy czym, jak pewnie się domyślasz - ta pierwsza jest o wiele ciekawsza.
 no siema. Dodgy

jest cieniem, który podąża za mną na czterech łapach...




Odpowiedz
#1
Psychologia kliniczna dziecka w wieku przedszkolnym? Brzmi bardzo ciekawie. Studiujesz psychologię albo pedagogikę?

[Obrazek: tumblr_p6bfys3x8x1x73f0uo5_400.gif]
Odpowiedz

Skocz do: