Użytkownicy przeglądający ten wpis: 1 gości
Ocena wpisu:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Don't let me down. /undou
I need you, I need you, I need you right now
So don't let me, don't let me, don't let me down
I think I'm losing my mind now, it's in my head, darling I hope
That you'll be here, when I need you the most
So don't let me, don't let me, don't let me down.


Cześć!
Na tej notce chyba ciąży jakaś klątwa - ciągle pokazuje mi, jak bardzo nie chce być napisana! Za pierwszym podejściem po pięciu minutach pisania jej (i jednoczesnym pisaniu z Kruszynką i szkolnymi znajomymi) zwyczajnie o niej zapomniałam i ledwo się obejrzałam, a za oknem zrobiło się ciemno i musiałam odejść od komputera, za drugim natomiast omyłkowo zamknęłam wszystkie karty przeglądarki łącznie z blogiem i napisanej przeze mnie treści na całą stronę (!) nie udało się odzyskać, przez co straciłam motywację do robienia podejścia trzeciego. Mimo tego jednak ze względu na posiadanie zbawiennej odrobiny wolnego czasu postanowiłam to zrobić. Bo mnóstwo rzeczy się u mnie w życiu dzieje, a grzechem byłoby nie opisać. Nawet przy złośliwości rąk, które jakby celowo wcisnęły zły guzik. W życiu za dobrze, to tu pech być musi.

W szkole idzie mi bardzo dobrze, pomijając jakiś czas temu otrzymaną ocenę niedostateczną z matematyki, którą jednak szybko schowałam pod lepszymi i przez lepsze nie mam tu wcale na myśli naciąganych dwój. Poważnie wzięłam się za matematykę, chociaż bardzo jej nie lubię i czasem prawie całkowicie nie rozumiem. Głównie z powodu przygotowań do matury, jako, że bardzo mi zależy na tym, by dostać się na studia. Tu pojawia się dylemat między czymś, co kocham od zawsze, a czymś, co jest fanaberią, zachcianką wynikającą z nagłego wybuchu dziwnej fascynacji. Dylemat, czy wybrać psychologię kliniczną, czy też jednak filologię ukraińską.
Ludzie mówią: Nie bądź głupia, M! Idź na to pierwsze. Po co ci nauka o kraju, który niedługo przestanie istnieć?! A mnie wtedy tylko ciągnie do zrobienia tego właśnie im na przekór.

Nastroje w ciągu dnia są u mnie nadal nieco zmienne, choć zdecydowanie nie tak silnie jak w ostatnich miesiącach. Przeważa nastrój dobry, z optymistycznym podejściem do życia i uśmiechem. Przyznam jednak, że dziś wstanie z łóżka było dla mnie czynnością bardzo trudną - ale dałam radę pójść do szkoły, załatwić rzeczy związane z konkursem, a po powrocie ze szkoły odrobić lekcje i znów czuć się świetnie. Z racji, że denerwuje mnie bezproduktywność, ostatnio zaczęłam udzielać się charytatywnie. Poza regularnym przynoszeniem do szkoły plastikowych nakrętek oraz ich przekazywaniem siostrzenicy, by robiła u siebie to samo, postanowiłam zgłosić się na pierwszolistopadową kwestę dla hospicjum w moim mieście. Dzięki temu mam świadomość, że robię coś dobrego dla świata.

Mam ostatnio dużo na głowie, ale bardzo fajnie tak czasem coś zrobić poza wirtualem. W wirtualu też jednak się dzieje, oj dzieje się! Poznaję mnóstwo ludzi. Posiadam konfę dla osób z problemami (jestem jej administatorką) i jesteśmy cudownym towarzystwem, które potrafi się wspierać i wspólnie żartować. Ci ludzie są moim życiowym motywatorem i jednocześnie okrutnymi dostawcami memów o tematyce antyukraińskiej. I tak jednak uwielbiam tych ludzi. Są specyficzni, jak ja.

Nie mogę już napisać żadnej notki bez tych słów, bo czuję się pusta, mam ochotę wręcz wykrzyczeć je głośno;


Kocham moją Nikkusię!
They think that we're no one - we're nothing, not sorry.
Odpowiedz
Komentarze (łącznie 2)

Skocz do: