Użytkownicy przeglądający ten wpis: 1 gości
Ocena wpisu:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Coraline wants the sea, but she’s afraid of the water.
Ogarnął mnie dziki, rozrywający ból duszy wynikający z faktu, że już siódmego lipca idę oglądać nowe mieszkanie.

(Don't be silly, Undou!)

Jakoś tak z każdą myślą dotykającą tematu przeprowadzki, nowego mieszkania, życia (prawie) na swoim, pojawia się szeroko pojęty niepokój, który niegdyś manifestował się przede mną pod postacią niedźwiedzia szczerzącego złowrogo swoje zębiska, chcąc jednym ich kłapnięciem pożreć mnie w całości. Na słuchawkach tradycyjnie dudni sobie iKON, a ja staram się nie odlecieć w krainę obaw i przerażenia. Niby proste - mówią - przeprowadzić się na swoje i spróbować samodzielności, a jednak to nie do końca samodzielność wiążąca się z życiem samemu lub z ukochaną osobą.

Otóż będą współlokatorzy. Totalnie obcy ludzie, którzy na sto procent będą przy mnie również w trakcie oglądaniu mieszkania. Na samą myśl o tym, jak mocno będę musiała się starać wykreować siebie tak, by wywołać pozytywne pierwsze wrażenie, robi mi się słabo, a wyimaginowany niedźwiedź zaczyna nieżyczliwie uśmiechać się spode łba.

Nie będziemy mogli się tak mocno uzewnętrzniać. Będziemy musieli się bardziej ukrywać. Jeszcze bardziej. To nie jest proste. Wszystko mnie stresuje, a im bardziej coś mnie stresuje, tym bardziej chcę zamieniać się z innymi częściami. Nie chcę, żeby współlokatorzy dowiedzieli się o Onych. Nie chcę po raz setny przed nowymi ludźmi wyjść na wariatkę. Tutaj można było zamaskować łatwo fakt, że pijemy z kilku kubków jednocześnie, słuchamy różnej muzyki i mamy odmienne poglądy w różnych kwestiach.  Tam to będzie istna katorga. Naprawdę pchamy się do paszczy lwa.

[Obrazek: tumblr_p6bfys3x8x1x73f0uo5_400.gif]
Odpowiedz
Komentarze (łącznie 1)
#1
O, chyba znam uczucie, o którym piszesz. Z doświadczenia osoby, która również musi się mocno kreować, a i tak ostatecznie wychodzi na wariatkę - mieszkanie ze współlokatorami nie jest takie złe. Ostatecznie nigdy nie zaznają Twojego świata, więc ich opinia nie ma dokładnie żadnego znaczenia.
Miraclle
Odpowiedz

Skocz do: