Użytkownicy przeglądający ten wpis: 1 gości
Ocena wpisu:
  • 5 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Chwile zwątpienia. / Chance_
Witajcie Moi Drodzy. 

Na początek oczywiście muzyka. Dzisiaj słuchamy... 


Przede wszystkim dziękuję Wam za tak pozytywne i miłe komentarze pod moim ostatnim wpisem. Faktycznie sporo się pozmieniało, myślę, że na lepsze, chociaż czasami chwytają mnie chwile zwątpienia. Tak, to jest właśnie ten moment, niestety. Dzisiejszy dzień  w ogóle zdecydowanie nie czuję, by był "mój", dlatego od czego jest stare (nowe) poczciwe bravo? No właśnie - od możliwości wyrzucenia swoich myśli i emocji na wirtualny papier. 

Ogólnie co u mnie słychać - wszystko idzie sobie do przodu. Krótkie ferie dobiegły końca i od poniedziałku zaczęłam już nowy semestr. Plan nie jest najgorszy, przynajmniej jak dla mnie jest nawet bardzo okej - trzeba przyznać, że miałam farta podczas decydowania się na kilka przedmiotów wybieralnych.  Poza tym semestr letni jakoś zawsze nastraja mnie bardziej pozytywnie - chyba dlatego, że wraz z nim idzie wiosna, lato i tym samym upragnione wakacje, jakkolwiek by się ich nie spędzało. Stąd też studia póki co w normie i pewnie taki stan potrwa do sesji, gdy znowu będę biadolić, jak to matematyka mnie niszczy. 

Co więcej... Jak już wspomniałam, mam dzisiaj nieciekawy dzień. Chyba lekko depresyjny. Widocznie tego szczęścia ostatnim czasem było za dużo i mój charakter musi sobie zatem tworzyć problemy, jakich nie ma, jak także musi zbyt wiele analizować. Ech. Generalnie dopadają mnie dziwne myśli pokroju: "nie nadaję się do tych całych związków". Nie, żeby mój obecny trwał dopiero raptem dwa tygodnie. Po prostu i tak mnie to przerasta w pewnym sensie. Chodzi chyba jedynie o to, że mam zbyt niskie poczucie własnej wartości przez co czasami jestem przewrażliwiona na błahe sprawy jak zbyt długa chwila milczenia czy odwołanie umówionego spotkania. Chociaż wszystko zawsze się wyjaśnia, to i  tak wcześniej towarzyszy mi nagle ogrom niepewności i zastanawiam się, czy może to nie poszło za szybko. Bo tak naprawdę wciąż się poznajemy. Obydwoje mamy zarówno swoje zalety, jak i też wady. Każde z nas może mieć słabszy dzień, a w ciągu tego krótkiego czasu już raz zdążyłam się na niego tak bardzo zirytować, że aż bolało. Chociaż przepraszał i zdaję sobie sprawę, że było to szczere, to jednak wiem, jak bardzo ranią mnie takie akcje, gdy kogoś kocham. A jego zdążyłam już obdarzyć cholernie mocnym uczuciem.

Chociaż ogólnie jest dobrze, to momentami chwytają się mnie jakieś niepewności. Boję się, że pomimo tych wszystkich słów, jakie od niego słyszę, coś się posypie, że być może zaryzykowaliśmy trochę za szybko z decyzją o byciu razem i wraz z tym procesem ciągłego poznawania się, nagle on stwierdzi, że jednak to nie jest to, a ja nie jestem dla niego zbyt... dobra. Takie myśli są bezsensowne, wiem. Ale czasami nie potrafię ich zatrzymać. Potrzebuję wtedy po prostu dobrego kawałka smutnej muzyki i czuję, że muszę sobie popłakać - nie mając nawet konkretnego powodu. Jednak potem jest mi po prostu jakoś lżej na sercu i wracam wówczas do tych wszystkich chwil, w których czuję się przez niego naprawdę kochana. Przypominam sobie proste gesty, jakie miały miejsce do tej pory czy też wszelkie słowa, jakie od niego usłyszałam. Upewniam się wtedy w fakcie, że to, co się dzieje, nie jest jedynie snem, a rzeczywistością. Zdaję sobie sprawę, że naprawdę mam kogoś, komu na mnie zależy i na kim mi zależy tak mocno, jak na nikim innym do tej pory. Bo przecież nie musimy pisać do siebie całymi dniami, widywać się codziennie... Bo każde z nas ma też inne życie. A ja muszę po prostu przestać tak bardzo analizować, siejąc sobie jakieś chore myśli w głowie. Zamiast tego, powinnam wciąż się cieszyć, że życie samo zaczęło pisać dla mnie w końcu dobry scenariusz. Tak, ogarnij się, Chance.

Wybaczcie ten pesymizm, ale musiałam. Jakoś mi lżej. Teraz czeka mnie jeszcze napisanie recenzji i chyba ucieknę do krainy snu, a jutro na pewno będzie lepiej.

Trzymajcie się.
"Jakie to dziwne
tak bolało
nie chciało się żyć
a teraz takie nieważne
niemądre
jak nic"
Odpowiedz
Komentarze (łącznie 1)
#1
Myśl o dobrych rzeczach, kochana. Wady, wadami - każdy jakieś ma, ale zanim okaże się, że "nie da się tego totalnie pogodzić" i "to nie to" - staraj się szukać tego co Was łączy, patrzeć na to, opierać ten związek na mocnych fundamentach. Mnie tylko to ratuje - dobre momenty, chociaż nie ma ich za wiele w tym temacie ostatnio. Trzeba się dotrzeć, a jak to się uda, to są duże szanse, że każdy kolejny dzień będzie przynosił Wam nowe pieśni prosto z gwiazd Uśmiech Napiszę wieczorem, dziś znów zostaję sama w domu i chcę Ci o czymś opowiedzieć Uśmiech
 no siema. Dodgy

jest cieniem, który podąża za mną na czterech łapach...




Odpowiedz

Skocz do: