Użytkownicy przeglądający ten wpis: 1 gości
Ocena wpisu:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
A lot of mixed feelings. /undou
Cześć.

Ostatnio zupełnie nie mam pomysłu na miniatrury postów, tak więc będę wstawiała w to miejsce fanarty Ukurainy z Hetalii, bo ją uwielbiam. W sumie jest idealnie związana tematycznie z tym, o czym w najbliższym czasie prawdopodobnie będę pisać na tym blogu. Bo u mnie w życiu, jeśli chodzi o Ukrainę, dużo się dzieje, bardzo dużo. A konkretniej, nie tyle dotyczy to Ukrainy, co pewnej Ukrainki. Ale przejdźmy lepiej do rzeczy. Jak wszyscy, drodzy czytelnicy, wiecie doskonale, Ukrainka owa jest osobą, która prócz swoich wartości wizualnych i generalnie podobania się, wręcz perfidnego kraszowania, jest dla mnie również swojego rodzaju wzorem do naśladowania. I zawsze zachwycam się nią ogromnie. A ona wczoraj, nagle znienacka napisała, że bardzo by mnie chciała namiętnie pocałować. I że bardzo tęskni za mną, że jak ona mi, tak również ja podobam jej się. Drżę nadal, pisząc te słowa - jeszcze to horrendalne przejęcie nie minęło od wczorajszej nocy, gdy przeczytałam jej wyznanie i zrobiło mi się na sercu lekko, ciepło i przyjemnie. Kocham ją nieśmiało, delikatnie i subtelnie, dużo bardziej przypomina to szczenięce zauroczenie. Moją N. kocham bardziej. A. pociąga mnie raczej, gdy chodzi o aspekty fizyczne i brzmienie jej głosu, gdyż nadal nie poznałam jej charakteru w zbyt dużym stopniu. Moją N. natomiast znam doskonale, wręcz już potrafię czytać w jej myślach i, jak na przyszłego psychologa przystało, przewidywać jej stany emocjonalne i reakcje. I Kruszynka moja tę piekielnie trudną słabość do Ukrainek akceptuje i rozumie, pozwalając na nią w pełni, łącznie ze spełnianiem przeze mnie swoich najskrytszych fantazji. Może jest to brzydkie i źle kojarzące się określenie, które może nie do końca opisywać stan rzeczy, ale nasza sytuacja jest tak zwanym związkiem (częściowo) otwartym, gdzie każda z nas ma prawo do legalnego skoku w bok. Boję się tylko, że A. nie pójdzie na taki układ wiedząc o tym, że mam "główną" dziewczynę,  która jest dla mnie najważniejsza. I może czuć się gorsza i odrzucona, a ja nie chcę w ten sposób jej ranić.

Już dość się przecież biedna wycierpiała, gdy wyrzucano ją z kraju, mówiąc, że nie jest u siebie.
They think that we're no one - we're nothing, not sorry.
Odpowiedz
Komentarze (łącznie 1)

Skocz do: