Użytkownicy przeglądający ten wpis: 1 gości
Ocena wpisu:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
.
5 08 2018
22:36
nd


Brawo po 22. Dobry wieczór. Miejsce to samo, stary dobry pokój, znajome 4 ściany. Stoją tutaj i nigdzie się nie wybierają. Lokalizacja - łóżko. Atmosfera w powietrzu lipcowa, chociaż już sierpień. To bez znaczenia. W powietrzu unosi się to co zawsze, na "brawo po 22". Melancholia. Pierdolona. 
Do znudzenia, więc, no.. żeby nie było, że nie ostrzegałam. Ostrzegam. Będzie na smutno, nie na słodko. 
Miałam dzisiaj jakiś gorszy dzień, właściwie zaczęło się od wczoraj, nie wiem w sumie czy dostałam tą pracę, czy nie spełniłam oczekiwać, bo laska wydawała się zarozumiała i chuj wie, czego ona chciała. Aaa... pieprzyć. R złamał kostkę. Dobra.. już pomijając to. Więcej katastrof nie było. W mojej głowie za to same. 
Łzy mi się tak zbierają w gardle, że aż mi niedobrze. Ale nie umiem płakać już na ten temat więcej. Nie umiem, mam wrażenie jakbym wyczerpała limit łez dla niego. Nie potrafię odpuścić. Sobie, ani w ogóle. Jasne, zaczęłam od początku, ale .. ale? Ale co się stało właściwie? Kiedy? Jeszcze niedawno był mi najbliższym człowiekiem na ziemi, nawet kiedy nie byliśmy już parą. Był moim przyjacielem. Więc gdzie jest teraz? Co robi? 
Chyba tylko ja tak cholernie nie potrafię odpuszczać. Nie umiem powiedzieć sobie "okej, marti, to nic. było minęło i nara". Nie umiem. Będę drążyć. Będę się pytać, myśleć, zastanawiać. Użalać. Obwiniać się. Spełnienie marzeń. Pocieszyłam się nim i pozwoliłam na to, żeby moje wyśnione, wymarzone życie po cichutku spakowało swoje manatki i po zakończonym spektaklu tak po prostu wsiadło w auto i odjechało, nie wiem gdzie. Nie wiem gdzie, nie wiem w którą stronę szukać i wiem, że jesli odjechało autem to ja nie dogonię już na żadne skarby. Nie ma opcji. 
Co mam robić, czuję taką okrutną bezradność. Nic. 
Napisać do niego list? 
Serio.. ? Zrobić to? Za 1,5 miesiąca ma urodziny. 23. Jak zaczęliśmy z sobą chodzić miał 17 lat. 


...


jak byłam tydzień.. wa tygodnie temu w górach to płakałam schodząc ze szlaku, szliśmy gęsiego więc nikt nie widział. wczoraj jadąc w tramwaju też nie wytrzymałam. w sumie nic takiego, małe incydenty, ale jednak.. no jednak takie płakanie coraz częściej publicznie. . boję się, że może znowu mam jakiś nawrót depresji. bardzo tego nie chcę. kurwa, ale boję się, bo za miesiąc zacznie się myślenie o studiach, R wyjedzie, będę pewnie jeszcze bardziej przeżywać to wszystko i... w dodatku będzie jesień,... oooo nie.... Smuteczek((( nie chcę. 




Boże.
Pomóż.

I just want to be perfect   .
Odpowiedz
Komentarze (łącznie 2)
#2
czytam i aż mi się samej płakać chce Smuteczek ale myślę że jest coś takiego jak przeznaczenie i są naszym życiu tacy ludzie którzy po prostu nigdy nie znikną , nigdy .. pewnie nie bez przyczyny tak jest Niezdecydowanie
nie ważne czy łączy nas miłość,przyjaźń czy nienawiść

po prostu życzę ci żebyś się jak najszybciej znalazła w takim momencie gdzie będziesz już wszystkiego pewna nawet gdybyś miała zrobić kilka kroków wstecz albo wręcz przeciwnie
Odpowiedz
#1
ja bym napisałam, bo jakby nie patrzeć to nie była jakaś tam krótka głupia miłostka.. zresztą lepiej żałować, że się coś zrobiło, aniżeli żałować, ze się nie zrobiło nic, choć mogło
Odpowiedz

Skocz do: