BRAVO.net.pl

Pełna wersja: in winter
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
17 grudnia 2018
13:48
poniedziałek



Zdecydowanie nie powinnam znikać tu na aż tak długo. Witamy w grudniu. Grudzień. Grudzień!! Powinnam jeszcze dopisać, że pięknie nam, jak w 2012.. ale dam sobie już z tym spokój. 
Nie pisałam dość długo, na uczelni dzieje się tyle, że nie mam pojęcia co się stało z grudniem i listopadem, czas mi ucieka, ja nie wiem dokąd i kiedy. Dzisiejszy dzień był cudowny, oddałam projekt, mam teraz.. powiedzmy spokój, przynajmniej z tym. Wróciłam niedawno na mieszkanie, poćwiczę, posprzątam, potem jadę na zakupy z Gabi, musze pokupować prezenty.. 
W tamtym tygodniu byłam w Munster na takiej mini wymianie. Pierwszy w życiu lot samolotem, okazał się przyjemny, oczywiście trochę się bałam, ale .. chcę jeszcze! Na wycieczce było ogólnie przewspaniale, nie mam siły jakoś opisywać tego szczegółowiej. 
Wytęskniłam się za R. Widzieliśmy się wczoraj, odebrał mnie rano z lotniska, spędziliśmy większość dnia razem, a potem jeszcze pojechałam do niego na noc. 
Rozmawialiśmy wczoraj i ostatnio o naszej przyszłości. O tym co z moją magisterką, co z jego pracą, co z mieszkaniem, ze może wyjedziemy razem do wwa, albo że razem zostaniemy tu. Razem. Wczoraj zaczął mi między wierszami mówić o dzieciach. Potem, że oczywiście nie jest JESZCZE na to gotowy, ale że chciałby być młodym rodzicem. Ostatnio napisał że chce się ze mną ożenić. Nie wiem co się stało, ale jego uczucia jakby rosły, nabierały siły i szczerości. 
A ja? A ja czuje podobnie. Podobnie. Jestem też przerażona na myśl o tym. Myślę że po pierwsze zdecydowanie za krótko trwa ta znajomość. Przecież jeszcze w kwietniu się nie znaliśmy w ogóle!!!! Gdybyśmy byli może rok starsi i znali się dłużej.. wydaje mi się, ze bardzo bym tego chciała, potrzebowała. Nie wierzę że to piszę. Powiedziałabym mu tak. Tak. 
Czuję się też przestraszona. Przerażona. Gdy jest grudzień, a mi jest tak bardzo grudniowo. Piję herbatę grzejąc się przy kaloryferze, słuchając Birdy. Od razu myśl o M. Gdzie on jest. Dlaczego nie jesteśmy już razem? I gdybym była bardziej lekkomyślna to mogłabym popełnić samobójstwo. Jest mi tak bardzo żal, tej zmarłej miłości. Potem zaczynam się sama pocieszać, że to tylko w mojej głowie jest ten idealny M. Że nie było tak nigdy na prawdę. To we mnie siedzi to piękno. Że gdybym spotkała go gdzieś na ulicy dziś to możliwe, że byłoby to najczarniejsze ze spotkań. Że zirytowałabym się jego miną. Fryzurą nawet. I przecież to co mam czarno na białym to Rafał. A dowodem jest jest szczere i czyste spojrzenie. 
Może M oszukiwał, dobrze to ukrywał, bał się przyznać, nie kochał mnie nigdy tak jak ja. Albo szybko przestał. 





nie wiem

a jeśli jest nam dane to będzie. Będziemy. Jeśli jest nam dane. 



jestem spokojna